Punk’s (not) dead

Prawda ta w oczy kole przede wszystkim ludzi z pokolenia 65-78. Dawniej muzyka, której słuchała cała młoda Polska, ale również i cały świat. Muzyka, która niosła za sobą ducha walki o ideały, walki ze skostniałym systemem oraz bunt przeciw zastanej, otaczającej rzeczywistości. Często bunt ten przejawiał się w nadużywaniu alkoholu i narkotyków, co spowodowało, że dla niektórych muzyków ośrodek leczenia alkoholizmu był częstym miejscem pobytu. Dziś muzyka punk straciła nie tylko masowego odbiorcę, ale również pewnego rodzaju pazur i misję. Dlaczego? Otóż dlatego, że dziś nikt, nic nam nie narzuca. Nikt nie narzuca sposobu myślenia oraz poglądów politycznych. Oczywiście można buntować się przeciw cywilizacji technokratycznej. Przeciwko portalom społecznościowym, przeciwko temu, że internet i fora internetowe to globalny śmietnik i pomyje itd. Nie należy się jednak oszukiwać, tego typu propaganda przeciw nowoczesności nie spotka się z uznaniem masowego słuchacza, ponieważ słuchacz masowy ma teraz 14-18 i nie pamięta festiwalu w Jarocinie oraz zespołów takich jak Dezerter, Armia, Para Wino, GBH czy Smar SW. Doskonale natomiast młodzi ludzie pamiętają moment pierwszego logowania na NK. Dawniej zespół Sex Pistols w jednym ze swoich największych przebojów śpiewał I’am an antychrist. Wtedy było to wyznanie szokujące – dziś – traktowane z przymrużeniem oka.

Comments are closed.