Polskie gwiazdy cenione za granicą

Sytuacja jest przedziwna i do tej pory dla mnie niezrozumiała. W kraju słuchamy muzyki nijakiej, mało ambitnej, a co gorsza płynie ona do nas z każdego medium. Co większe stacje radiowe zamiast postawić na słowo, teatr wyobraźni i muzykę ambitną – tak jak to było dawniej – bezlitośnie katują słuchaczy powtarzającymi się co kilka godzin największymi przebojami, które wrzucone są na playliście. Jeszcze gorzej sytuacja ma się, jeśli chodzi o tak zwane telewizje muzyczne, a dokładniej rzecz biorąc o dwa główne i przodujące kanały. To już bowiem nie są telewizje muzyczne tylko ciąg dennych programów dla odmóżdżonego widza. Jeśli już jednak (w ramach przerwy) pojawi się jakaś piosenka, to z całą pewnością nie będzie ona wysokich lotów, a forma (wizualna) będzie górowała nad treścią (audio). Natomiast, gdy pojedzie się do Stanów Zjednoczonych lub Wielkiej Brytanii czy Niemiec i odwiedzi się sklep muzyczny z dumą można by rzec: TAK, JESTEM POLAKIEM! Stańko, Komeda, Możdżer lub Vader czy Behemoth. To są artyści oraz zespoły, które w Polsce nie należą do mainstream’owych, a zagranicą urosły do rangi przeogromnych ikon i gwiazd. Zawsze zachwycamy się tym, że w Stanach Zjednoczonych są tak cudowne gwiazdy, które tyle nagrywają i sprzedają, a u nas rynek podupada. Tak, podupada, bo jak widać polski słuchacz nie potrafi docenić tego, co ma nie tyle pod nosem, co pod uchem.

Comments are closed.